Urodzona: 3 sierpnia 1985r., Londyn
Wykształcenie: wyższe, absolwentka Uniwersytetu Londyńskiego na wydziale dziennikarskim
Skazana za: podwójne zabójstwo, handel narkotykami, posiadanie broni, rozboje
- Mam was dosyć! - siedemnastoletnia uczennica londyńskiego liceum trzasnęła drzwiami. - Wszyscy jesteście żałośni! Nie znoszę was. - zapłakana dziewczyna cisnęła wazonem przez pokój. Mężczyzna wychodzący z sąsiedniego pokoju szybko się odsunął i zaczął uspokajać dziewczynę co skutkowało jedynie głośniejszymi krzykami. Pół godziny później dziewczyna wyszła z domu, spokojna.
Z sali sądowej wyszła dwudziestodwuletnia kobieta o długich brązowych włosach i oczach w tym samym kolorze z wyrokiem dożywotniego pozbawienia wolności.
Margaret ma do tej pory problemy z kontrolowaniem złości i jest pod ciągła opieką psychologa. Musisz ja poznać aby powiedzieć jaka jest.
Nie lubię pisać dużo, jeśli chodzi o karty. Margaret trzeba poznać, bo nawet ja nie umiem powiedzieć jaka ona jest.

Nareszcie! W końcu nadszedł dzień, kiedy Miller mógł się w spokoju wyspać. Późniejszy obchód przy niedawnej zmianie godzin pracy okazał się wybawieniem. Dosłownie. Kiedy wstał miał czas, aby doprowadzić się do porządku i używalności. Bez skojarzeń, proszę. W każdym razie elegancko wypalił całą paczkę papierosów z kolegą przy kawie, który niedawno wyruszył z wizytą do San Francisco, aby spotkać się z rodziną. Jason chętnie wysłuchał jego opowieści. Jednak należy tutaj wspomnieć o tym, że ten młody człowiek za swoją własną rodziną nie przepadał. W większości. Nie odbierał telefonów albo odrzucał połączenia. Jedyną osobą, która miała z nim stały kontakt była jego studiująca siostra - Sofie. Ona jako jedyna podczas rozmów nie próbowała go nakłonić do powrotu do rodzinnego miasta, a mowa tu oczywiście o Nowym Yorku. Tam się wychował i uwielbiał klimat tego miasta, mimo wszystko nadal wolał siedzenie w Alcatraz. Albo siła woli albo przyzwyczajenie. Niech każdy nazwie to jak chce.
OdpowiedzUsuńTeraz jednak szedł korytarzami tego więzienia. Miał na sobie swój mundur, gdzieś przy pasie z kajdankami miał nawet kilka fajek (nałóg zawsze wiedział kiedy się o siebie upomnieć) i typowo dla siebie. Miller miał za zadanie odstawić jakąś młodą kobietę do jej celi z wizyty u psychologa. Kiedy pojawił się przed drzwiami, bez zawahania wszedł do środka i przystanął z boku. Czekając spokojnie i cierpliwie z założonymi rękoma na koniec rozmowy. Stał w dużej odległości. Nie zamierzał niczego podsłuchiwać. Nie należał do zbyt ciekawskich osób, a nawet jeśli to nie pokazywał tego po sobie.
[Ano, witam koleżankę ;p]
Jason
Niebieskowłosa siedziała w celi i myślała, nad znalezieniem sobie jakiegoś zajęcia. Niestety - jej współlokatorek nie było, strażnik nie chciał z nią rozmawiać, więźniowie z celi obok też gdzieś wyparowali. Z rezygnacją siegnęła po discmana i założyła na uszy słuchawki. Zamknęła oczy, poprawiła się na swojej pryczy i skupiła się na wsłuchiwanie się w głos swojego ulubionego rockowego wokalisty. Nie minęło pięć minut, gdy usłyszała brzęk otwieranych krat. Otworzyła jedno oko - do celi na przeciwko wprowadzano kogoś nowego. Nancy uniosła brew i uśmiechnęła się po swojemu - krzywy uśmieszek, nieznaczne rozbawienie na twarzy. Może być zabawnie, prawda?
OdpowiedzUsuńKiedy tylko strażnik odszedł podeszła bliżej krat. Spojrzała na nową i znowu się uśmiechnęła, tym razem nieco ponuro.
- Witamy w piekle, kruszyno. Baw się dobrze. - Zaśmiała się cicho.
Uniosła brew, słysząc co mówi nowa i roześmiała się głośno, jakby w życiu nie słyszała lepszego żartu. Otarła łzy, które mimowolnie pojawiły jej się w oczach.
OdpowiedzUsuń- Przepraszam, kruszyno ale Ty chyba naprawdę nie wiesz co mówisz. - Powiedziała tonem głosu, jakby mówiła do niegrzecznego dziecka w przedszkolu. - Jesteś wśród najgorszych ścierw i skurwysynów na całej kuli ziemskiej i się jeszcze z tego cieszysz, naprawdę? - Przyłożyła dłonie do krat i oparła o nie głowę. Nagle spoważniała i wbiła w nią zimne, ponure spojrzenie. - Mam nadzieję, że lubisz szybkie numerki bo mieszkasz w celi ze starą erotomanką. Niedługo ją poznasz, właśnie wykonuje karę, którą dostała za napastowanie seksualne jednej z więźniarek. Mówiłam już, że w jej typie są brunetki, takie jak Ty, kruszyno? - Zaśmiała się ponownie, tym razem w jej głosie nie było już ani litości ani współczucia. Wprost marzyła o tym, by ta nowa paniusia dostała taki wycisk, jak jeszcze nigdy w życiu. I wiedziała, że go dostanie. Współwięźniowie już o to zadbają. Wróciła na swoją pryczę i położyła się na niej. Przynajmniej kiedy leżała, nikt z sąsiednich cel nie rozbierał jej wzrokiem, czego bardzo nie lubiła.
[ Cześć, piszesz się na wątek? ]
OdpowiedzUsuńPatric Hartnett
Nie zamierzał skupiać się na tym jak zareagowała na jego widok dziewczyna. Musiał zachować podręcznikowy spokój i opanowanie. Tak męczące, że aż głowa boli. Ale przyczaił się.
OdpowiedzUsuńMillera samo stanie w gabinecie psychologicznym wprawiało w buntownicy i bojowy nastrój, ale był strażnikiem i nie mógł czegoś takiego po sobie poznać. Stał jednak spokojnie przy ścianie. Nie chciał przeszkadzać, ale na jego widok kolega z pracy postanowił zakończyć swoje "przesłuchanie". Pytanie wyprowadziło jednak dziewczynę z równowagi i ta zdecydowała się na radykalny krok - opuszczenie pomieszczenia samowolnie. Taki ruch był raczej nieodpowiedni w takim miejscu jak Alcatraz. Dlatego też Jason skinął głową na psychologa, nie zamieniając jednak z nim ani jednego słowa. Raczej za nim nie przepadał.
W każdym razie poszedł śladem dziewczyny. Od razu pochwycił z pasa kajdanki. Dogonienie jej nie zajęło mu zbyt wiele czasu. Chwilę potem, może trochę z zaskoczenia, ale dbając o pozory delikatności, zakuł ją. Nie pochylił jednak w dół, jak to robią gliniarze, by wsadzić kogoś do auta. To było bardziej cywilizowane, jakby nie spojrzeć.
- Nie polecam robić mi takich numerów, następnym razem mogę zrobić to mniej delikatnie. - powiedział z rozbawieniem, prowadząc ją prosto przez korytarz aż przez blok.
Jason